W centrum sporów dotyczących kredytów powiązanych z kursem franka szwajcarskiego znajduje się obecnie kwestia rozliczeń między bankiem a kredytobiorcą po uznaniu umowy za nieważną. Choć przez ostatnie lata głównym przedmiotem postępowań było wykazywanie nieuczciwego charakteru poszczególnych zapisów umownych, dziś coraz większe znaczenie ma odpowiedź na pytanie, jakie konsekwencje finansowe powinny wynikać z takiego rozstrzygnięcia.
Właśnie temu zagadnieniu poświęcona jest sprawa C-510/25 rozpatrywana przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jej wynik może wyznaczyć kierunek przyszłego orzecznictwa oraz wpłynąć na sytuację tysięcy osób prowadzących spory z bankami.
W praktyce sądowej funkcjonują dwa sposoby rozliczania nieważnych umów kredytowych.
Pierwszy zakłada ustalenie końcowego wyniku finansowego poprzez porównanie świadczeń spełnionych przez obie strony (tzw. teoria salda). W takim modelu uwzględnia się zarówno środki wypłacone przez bank, jak i wpłaty dokonane przez kredytobiorcę, a rozliczeniu podlega wyłącznie różnica między tymi kwotami.
Drugie podejście opiera się na założeniu, że każda ze stron posiada własne, niezależne roszczenie (tzw. teoria dwóch kondykcji). Oznacza to, że kredytobiorca może dochodzić zwrotu wszystkich środków przekazanych bankowi, natomiast bank – jeśli chce odzyskać wypłacony kapitał – powinien samodzielnie wystąpić z odpowiednim żądaniem.
Różnice pomiędzy tymi koncepcjami nie ograniczają się wyłącznie do teorii prawa. W wielu przypadkach przekładają się na wysokość kwot odzyskiwanych przez konsumentów, możliwość naliczania odsetek oraz strategię procesową stron.
Przeciwnicy teorii salda wskazują, że rozwiązanie to może osłabiać ochronę konsumencką przewidzianą w prawie unijnym. Zwracają uwagę, że przedsiębiorca stosujący nieuczciwe postanowienia umowne nie powinien korzystać z mechanizmów, które ograniczają skutki stwierdzenia nieważności umowy.
Z kolei zwolennicy teorii 2 kondykcji podkreślają, że model ten lepiej odpowiada zasadom procesu cywilnego. Każdy uczestnik sporu musi bowiem wykazać zasadność swoich żądań i ponosić związane z tym ryzyko.
Pytania skierowane do TSUE dotyczą zgodności teorii salda z prawem Unii Europejskiej, w szczególności z zasadą skutecznej ochrony konsumenta wynikającą z dyrektywy 93/13.
Sąd Okręgowy w Warszawie zwrócił uwagę przede wszystkim na praktykę automatycznego kompensowania roszczeń oraz jej wpływ na możliwość dochodzenia przez konsumentów pełnych odsetek. Odpowiedź Trybunału może ujednolicić sposób rozliczania nieważnych umów kredytowych nie tylko w Polsce, ale również w innych państwach członkowskich.
Istotnym punktem odniesienia pozostaje również wcześniejsze orzecznictwo TSUE, w którym podkreślono, że przedsiębiorca nie powinien uzyskiwać korzyści procesowych wynikających z nieuczciwych postanowień umownych. Kierunek ten może przemawiać za preferowaniem teorii dwóch kondykcji.
Dla kredytobiorców kluczowe będzie ustalenie, czy po unieważnieniu umowy będą mogli skutecznie dochodzić pełnego zwrotu spełnionych świadczeń, czy też ich roszczenia będą automatycznie pomniejszane o wartość otrzymanego kapitału. Odpowiedź na to pytanie może przesądzić o kierunku rozwoju sporów frankowych w najbliższych latach.
Niezależnie od ostatecznego rozstrzygnięcia, sprawa C-510/25 już dziś uznawana jest za jedno z najważniejszych postępowań dotyczących ochrony konsumentów na rynku usług finansowych.

